O sztuce, emocjach i magii Paryża z Héléną Soubeyrand, francuską aktorką i ilustratorką

Wywiad z francuską aktorką i ilustratorką Héléną Soubeyrand

Héléna Soubeyrand opowiada nam o intuicyjnym rysowaniu, poszukiwaniu inspiracji i flanerowaniu wczesną wiosną po Paryżu.

Wiosna w Paryżu. W ogrodach Palais Royal kwitną magnolie. Idziemy do Hôtelu des académies et des arts na spontanicznie zaaranżowane spotkanie z paryżanką – Héléną Soubeyrand.

Aktorka, artystka, ilustratorka o niepokojącej urodzie, urodzona w Saint-Germain-en-Laye, jako piętnastolatka zaczyna przygodę z aktorstwem w konserwatorium w 14. dzielnicy Paryża. Przyjemność sprawia jej również rysowanie. Wkrótce doskonali swój warsztat studiując historię sztuki w Luwrze a wieczorami uczestnicząc w kursach rysunku na wydziale Sztuk Pięknych.

 

HelenaSoubeyrand

Ma 28 lat, kiedy jej kariera nabiera tempa. Gra w takich produkcjach międzynarodowych jak The Crown, Borgia czy Spotless.  Na dużym ekranie można ją oglądać w Taken, Wróg publiczny numer jeden czy Chocolat.

Kilka lat temu za namową siostry wrzuca jedną ze swoich prac na Instagram. I to jest przełomowy moment w życiu artystki.

Zapytana, czy bardziej czuje się aktorką czy ilustratorką wybiera to drugie. Na tym skupiamy się w naszej rozmowie, zwłaszcza, że spotykamy się na wystawie artystki w Hôtelu des académies et des arts w VI dzielnicy Paryża. I to właśnie o sztuce i dziełach Heleny będziemy dzisiaj rozmawiać.

Rodowita Paryżanka piękno historii swojego miasta i jego niepowtarzalny charakter docenia każdego dnia na nowo. Koneserka wiosennego flanerowania po muzeach, parkach, zaułkach miasta.

 

Pamiętasz, kiedy zaczęłaś rysować? 

Pierwsze wspomnienia związane są z moimi dziadkami, których życie było raczej trudne, a malarstwo stało się formą ucieczki od codzienności. Dosyć szybko dołączyłam do nich i rysowaliśmy razem. Do dzisiaj mam pastele odziedziczone właśnie po dziadku.

Twoim znakiem rozpoznawczym jest rysowanie oburęczne, nie tylko na papierze, ale też na lustrach czy witrynach. Rysując tworzysz spektakl. Skąd pomysł?

Ruch i rysunek to połączenie moich dwóch zawodów – aktorki i ilustratorki. Moje prace to przede wszystkim rysunki asymetryczne i symetryczne wykonane oburęcznie, powstające za pomocą jednej linii,  łagodne, introspektywne spojrzenia. Lubię eksplorować w nieskończoność jeden temat i jeden ruch.

Już jakiś czas temu pracując nad udoskonaleniem kreski, zupełnie spontanicznie zaczęłam rysować dwoma rękami jednocześnie. Moja siostra będąc obok mnie stwierdzila, że efekt jest ciekawy. Na początku nie byłam całkowicie usatysfakcjonowa, zastanawiałam się, czy prawdziwe dzieło sztuki nie powinno pokazywać cierpienia, czy nie powinno powstawać długimi godzinami…

I wtedy przypomniała mi się myśl mojej terapeutki : „15 lat pracowałam nad tym, aby zrobić to w 5 minut”.

Odnalazłaś siebie, jako artystkę?

Zgodziłam się sama z sobą, aby moje rysunki były proste w swojej prostoście, aby powstawały intuicyjnie.

Jesteś najpierw aktorką czy ilustratorką?

Ilustratorką. I dobrze mi z tym. Odnoszę wrażenie, że gdy mówię, że jestem artystką w rozmowach spotkam się z ciekawszymi pytaniami. Nie wiem dlaczego, ale istnieje przekonanie, że aktorka nie ma do zaoferowania czegoś głębszego. Smutne to, ale tak niestety jest.

 

 

W aktorstwie budując rolę dąże do wywołania u widza emocji. W ostatnim czasie zawód ten zmienił się, większy nacisk kładzie się na marketing, zapominając o emocjach.  To jest frustrujące, również dla kobiety, która z założenia ma być idealna, ma ukrywać te emocje, z którymi sobie nie radzi. Jako kobiety jesteśmy naznaczone wiekiem, kobieta w wieku 50 lat, traci swoją tożsamość, to kobieta po 50-tce. Takie tendencje powodują frustracje. Rysując odnalazłam wolność. To ja teraz dokonuję wyborów.

Jak pracujesz? Jak wygląda Twoje paryskie atelier? 

Jestem szczęściarą, bo dzielę pracownię z kilkoma wspaniałymi artystami.  Znaczna część moich grafik powstaje przez nakładanie warstw, obrazów. Lubię twórczość Picabii, który jak niektórzy twierdzą tworzył, tak naprawdę tylko w jednym stylu – Picabia. Przygotowując się do tej wystawy chciałam stworzyć coś mającego związek z naturą, coś organicznego.

 

Patrzę na Twoje prace i zastanawiam się, które z nich lubisz najbardziej.

Mam słabość do twarzy będących retrospekcją obrazów przedstawiających madonny. To twarze,  którym już jako dziecko,  przyglądałam się w kościołach. Twarze z przymkniętymi oczami są mi najbliższe.

 

 

 

Możemy teraz trochę porozmawiać o Paryżu?  Jakie trzy rzeczy przychodzą Ci do głowy, gdy słyszysz „Paris”.

Kultura, historia, magia. To właśnie te trzy elementy sprawiają, że pomimo wszystko nigdy nie wyjechałam z tego miasta… I że za każdym razem na nowo daję się uwieść czarowi tego miasta.

Idealny dzień w Paryżu

Lubię Paryż wczesną wiosną, kiedy zaczyna się robić ciepło. Idę na wystawę, obiad w świetnej restauracji, potem spacer i lody.

 

Ludzie z całego świata przyjeżdżają do Paryża w poszukiwaniu inspiracji, a Ty gdzie ich szukasz?

Italia bardzo mnie inspiruje. Bogactwo renesansu to kompletne szaleństwo. To wyjście w stronę światła. Południe Francji jest również urocze i inspirujące.

Poza  tym inspiruje mnie przede wszystkim muzyka, szczególnie bliska jest mi muzyka klasyczna.

Jesteś absolwentką szkoły muzycznej

Mój ojciec jest muzykiem i to on uwrażliwił mnie na muzykę klasyczną , która jest bardzo emocjonalna.

Skoro rozmawiamy o renesansie, cieszysz się , że tworzysz w XXI wieku, czy wolałabyś przenieść się do innej epoki?

Będąc kobietą, tak, oczywiście!!!

A jako artystka

A mam prawo zmienić płeć? (śmiech) Kobiety, jako artystki nawet nie istniały w innych epokach. Jeśli byłabym mężczyzną z przyjemnością zostałabym asystentem Leonardo da Vinci we Florencji. Natomaist będąc kobietą nie mogłabym nawet rysować.

Trzy ulubione paryskie adresy adresy

Musée de Montmartre z ogrodem i herbaciarnią

Musée national Eugène-Delacroix

Butik Marin Montagut

Restauracja Chocho

 

 

 

 

 

 

 

 

 

komentarze 3

Dodaj komentarz